🌃 Jestem Żonaty Mam 44 Lata Zakochałem Się W Innej

1153 odpowiedzi. 106601 wyświetleń. Syreni śpiew. Przed chwilą. U mnie w rodzinie to chyba tradycja. Ojciec 4 lata młodszy od matki. Ciotka (rozwódka) miała męża 10 lat młodszego, który Gość gość. Goście. Napisano Maj 19, 2018. Ja pisałam przez jakiś czas z facetem poznanym na tem.forum. Na początku poprosiłam,że jak któreś nie będzie już chciało pisać,to żeby to Nie wiem, kiedy była twoja chwila, ale założę się, że była jedna. - Patrick Marber, Closer. Od momentu, gdy lata temu poznałem mojego obecnego chłopaka na przyjęciu, jestem jego. Był wtedy żonaty, ale w naszym momencie zaślubiny nie miały znaczenia. Nic nie zrobiłem. Poza bezpośrednim poczuciem, że zasadzono sadzonkę wielkiej Wyjrzał żołnierz z okopu i coś mu do łba strzeliło. 8. Pojechał filatelista na wojnę i dostał serię. 9. Szedł facet przez lód i się załamał. 10. Wygląda facet przez okno, patrzy, a tam ludzkie pojęcie przechodzi. 11. Robiła babcia na drutach, przejechał tramwaj i spadła. Napisano Październik 7, 2011. To poważna sprawa do zdrady jeden krok a potem można zniszczyć sobie całe życie. Zacznij unikać kontaktu z nią myśli a najlepiej ją przenieś lub zwolnij to Cytaty o miłości – 7 powodów dlaczego ludzie boją się zakochać. Cytaty o miłości. Większość z nas pomimo tego iż pragnie bliskości z drugą osobą boi się miłości, związanej z nią odpowiedzialnością, oddaniem się drugiej osobie. Często sami sobie utrudniamy życie tworzeniem niepotrzebnych barier w relacjach z innymi Kowal0325 napisał/a: Jasne, kumam co chcesz przekazać jednak nie zgodzę się na pewno z tym, że nie chce tego wyjaśniać. Na ostatnim naszym spotkaniu podjąłem temat tego, że wydaje mi się że nie jesteśmy do końca ze sobą szczerzy i że sam już nie wiem co o tym myśleć, że wspominasz o jakiś ludziach w rozmowach ze znajomymi o których ja nie mam pojęcia. Gość Goostek. Goście. Napisano Marzec 18, 2019. Mam problem, z którym już pomału nie mogę sobie poradzić, więc pomyślałem że może tu na forum ktoś mi doradzi co robić. Jakiś czas Odp: Mąż zakochał się w innej kobiecie po 16 latach malżeństwa. To fakt do tej pory żyłam tylko dla rodziny, żyłam jego życiem i to mój błąd . Jestem też z tych, kobiet które 'kochają za bardzo". Jestem też po etapie, gdzie próbował obwiniać mnie o to wszystko, że to moja wina, że on poszukał sobie kogoś. – Zakochałem się w innej kobiecie! – To tylko zauroczenie. Może chciałeś na chwilę uciec od rzeczywistości, ale wciąż tu jesteś. Dlatego wierzę, że mamy szansę. Skorzystajmy z niej. Ty znowu zaczniesz mówić, ja zacznę słuchać. Przepraszam, że wcześniej nie słuchałam. Przecież… cię kocham. Tłumaczenia w kontekście hasła "jestem żonaty" z polskiego na niemiecki od Reverso Context: Schlebiasz mi, ale jestem żonaty. Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja Koniugacja Documents Słownik Collaborative Dictionary Gramatyka Expressio Reverso Corporate „W liceum i na studiach miałem takie powodzenie, że rodzice bali się, że za szybko będą robić mi wesele. Ale mnie to wtedy nie interesowało. Lata szybko minęły i te najfajniejsze kandydatki znalazły sobie w końcu innych facetów, a ja zupełnie dla siebie nieoczekiwanie wszedłem w wiek starego kawalera. A teraz zmarnowałem kolejną szansę”. E3K4g. fot. Adobe Stock Kiedy ją poznałem, siedziała zapłakana. Nie byłem zwolennikiem dopatrywania się w moich pacjentkach kobiecych walorów, ale wtedy zwróciłem uwagę na jej włosy. Długie, kasztanowo-rude i lekko kręcone. Pomyślałem, że chociaż nie należy do klasycznych piękności, to jest atrakcyjna, ale zaraz zganiłem się za takie myśli. Przysiadłem na szpitalnym łóżku. Starałem się ją pocieszyć, chociaż nie przepadam za tym. Jestem od przywracania im zdrowia, nie od emocji – powtarzałem sobie. Była to postawa, jaką przejawiało wielu moich kolegów – lekarzy. Nie spoufalać się, nie wczuwać za bardzo, robić swoje. Może działo się tak dlatego, że z mojego oddziału często można było wyjść, jak to się mówi, nogami do przodu. Ciężkie przypadki, duży odsetek zgonów, ponure statystyki… – Taka diagnoza nie jest jeszcze wyrokiem, są leki, zajmiemy się panią – zapewniłem rudą, przypominając sobie, że ma chyba na imię Beata. Podniosła oczy, ale patrzyła gdzieś w głąb sali. Wiedziałem, że jej wyniki nie są dobre. Fakt, była młoda – z tego, co wyczytałem z jej karty, miała 27 lat, a z jej sercem nie było najlepiej, ale była przecież nadzieja, jeśli nie na wyzdrowienie, to chociaż na poprawę. – To jakiś koszmar, nieporozumienie – spojrzała mi w oczy. – Do tej pory nie miałam problemów ze zdrowiem, a teraz… Myślałam, że zasłabłam… Wstałem. Nie miałem czasu na jej lamenty. Powiedziałem, że zajmiemy się nią najlepiej, jak potrafimy i że muszę iść do innych pacjentów. Gdy posłała mi spojrzenie przerażonego dziecka, coś ukłuło mnie w sercu, ale zaraz poczułem wściekłość. Nie mam zamiaru jej niańczyć, nie jestem ani księdzem, ani psychologiem! Czułem się zmęczony 24-godzinnym dyżurem i wciąż rozdrażniony poranną, telefoniczną kłótnią z żoną. W pokoju lekarskim zrobiłem sobie kawę i zabrałem się za wypisywanie epikryz. Szło mi marnie, byłem rozkojarzony. Późnym popołudniem ruda Beata spotkała mnie na korytarzu. – Co pani tutaj robi?! – fuknąłem niecierpliwie, kiwając na jedną z pielęgniarek. – Proszę zaprowadzić pacjentkę do łóżka i podłączyć do monitorów. Przydałby się cewnik, nie może sobie pani tak biegać po korytarzu w pani stanie – zwróciłem się do rudej. – Chciałam z panem porozmawiać, doktorze – broniła się, ale zbyłem ją machnięciem ręki. – Nie mam czasu na dyskusje. Części wyników jeszcze nie ma, a ja mam na głowie cały oddział – warknąłem. Sam nie wiem, czemu byłem dla niej opryskliwy. „Może denerwowało mnie jej zagubienie?” – pomyślałem, wchodząc na salę chorych. Sześć par oczu zwróciło się w moją stronę. Sześć ludzkich dramatów, sześć odrębnych historii choroby… – Trzeci zawał w pana wieku nie nastraja mnie optymizmem, tym bardziej, że pomimo zaleceń, nie zmienił pan nawyków – powiedziałem do jednego z pacjentów. Nie chciał rozmawiać, powtarzał tylko, że chce umrzeć, że nie ma już siły. – Zawsze może się pan wypisać na własne życzenie, chociaż nie polecam – warknąłem, tracąc cierpliwość. Reszta dyżuru była równie nieciekawa. Pulsowało mi w skroniach, piekły oczy, bolał kręgosłup. Czasem w takich chwilach myślałem, że zamiast 37 lat, mam 100 lat. Do domu wróciłem późno. Po minie żony widziałem, że szykuje się awantura. Zaczęła mówić o kredycie, o tym, że nie chcę zacząć budowy domu, wracam późno. Zamknąłem się w łazience. Kąpiąc się, zdałem sobie sprawę, że nie kocham żony, tylko nie miałem czasu, żeby to sobie uświadomić. Rano pojechałem do szpitala w fatalnym nastroju. Ruda zaczepiła mnie na korytarzu. Znowu ta sama gadka. Że chce porozmawiać, że się boi. Odwarknąłem jej coś i zamknąłem się w pokoju lekarskim. „Chwili spokoju człowiekowi nie dadzą” – wściekałem się w duchu. Po południu ruda mnie zaskoczyła. – Chcę prosić o wypis – powiedziała. – W pani stanie?! Potrzebuje pani hospitalizacji, leków...– żachnąłem się. – Źle się tutaj czuję, chcę do domu – powiedziała cicho. – Ile pani ma lat?! Dziecko by zrozumiało powagę sytuacji! Proszę nie histeryzować i wracać do łóżka – szczeknąłem. – Wychodzę na własne życzenie – powtórzyła, dodając, że mam fatalne podejście do pacjentów. Wściekłem się. „Haruję po nocach, a ta księżniczka będzie mi coś zarzucać?!” – zazgrzytałem zębami. „Chce, niech wychodzi do domu” – wzruszyłem ramionami, podając jej dokumenty. – Proszę podpisać, że jest pani świadoma konsekwencji swojego zachowania – poleciłem jej chłodno. – Gdyby działo się coś złego, proszę do mnie dzwonić – powiedziałem już spokojniej, zapisując jej mój numer. Kiedy kilka minut później wyjrzałem przez okno, czekała na taksówkę. Drobna i skulona, osłabiona chorobą. Znowu coś mi drgnęło w sercu, ale szybko odgoniłem od siebie te myśli. „Jestem lekarzem, nie mogę litować się nad każdym pacjentem, bo sam się wykończę”. Po kilku dniach zapomniałbym o rudej, gdyby do mnie nie zadzwoniła. – Może kiepsko się dogadywaliśmy, ale słyszałam, że jest pan dobrym specjalistą powiedziała, pytając, czy bym się nią nie zajął prywatnie. Zdziwiłem się. Przecież mnie nie znosiła, zresztą nic dziwnego – nie byłem dla niej zbyt uprzejmy. Jednak, skoro chciała… Pojawiła się punktualnie, ubrana w zwiewną, błękitną sukienkę i uśmiechnięta. Obejrzałem jej wyniki, były zdecydowanie lepsze. – To dobrze – powiedziała, posyłając mi uśmiech, po czym wciągnęła mnie w prywatną pogawędkę. Zazwyczaj nie rozmawiam z pacjentami na tematy osobiste, ale zanim się obejrzałem, mówiliśmy o jej pracy skrzypaczki i zbliżającym się koncercie. Chociaż zdawałem sobie sprawę, że pod drzwiami czekają pacjenci, nie miałem serca jej przerywać. Poluzowałem krawat, usiadłem wygodniej w fotelu i słuchałem jej śmiechu, rzucając ukradkowe spojrzenia na jej pełne usta. Wyszła obiecując, że niebawem się pojawi, a ja jeszcze długo czułem w powietrzu nutkę jej perfum. W domu żona przywitała mnie jak zwykle – wymówkami i zimnym obiadem. – Sam sobie zagrzej, nie jestem twoją gosposią. Ja też pracuję i jestem zmęczona – warknęła, trzaskając drzwiami. Kilka dni później ruda pojawiła się na kontroli. Humor mi wrócił, zacząłem nawet z nią flirtować. Zaczerwieniła się i zaraz później mi „uciekła”. Zerknąłem w jej kartę i spisałem telefon. Wieczorem wykręciłem numer. Kiedy odebrała, rozłączyłem się... Pomijając fakt, że byłem żonaty, moje zachowanie urągało lekarskiej etyce, ale nie mogłem nic poradzić, że nagle obsesyjnie zacząłem o niej myśleć. Minęło pół roku. Beata wciąż się u mnie leczy. Jest mi bardzo bliska. Wniosła w moje życie powiew świeżości. Nauczyła mnie, że pacjent to przede wszystkim człowiek, dopiero później przypadek medyczny. Zmieniłem się, zacząłem inaczej patrzeć na moją pracę. Ale przede wszystkim... zakochałem się w dziewczynie, która jest moją pacjentką. Nie mogę nic zrobić. Jestem jej lekarzem, jestem żonaty… Za wiele mam do stracenia... Tylko nocami, kiedy leżę obok obcej kobiety, która od ośmiu lat jest moją żoną, myślę, że powinienem wnieść sprawę o rozwód. „Kiedyś to zrobię” – postanawiam, przewracając się na drugi bok. Za kilka tygodni Beata znowu ma u mnie wizytę… „Może ryzykując nieprzyjemności w pracy, utratę wszystkiego i powiem jej, co czuję?”. Żona mruczy coś przez sen, a ja obiecuję sobie, że tak właśnie zrobię. Spotkam się z Beatą i powiem, że ją kocham. Zrobię to na pewno. Kiedyś… Więcej listów do redakcji:„Adoptowaliśmy chłopca. Po 7 latach postanowiłam, że oddamy go z powrotem do domu dziecka”„Nie mieszkam z mężem, bo ciągle się kłócimy. Spotykamy się 2 razy w tygodniu i w weekendy”„Mąż miał na moim punkcie obsesję. Nie chciał się mną z nikim dzielić. To doprowadziło do tragedii” Skip to content Įdomybės Reading 2 minViews by May 1, 2022 Nazywam się Adam Pawłowski . Mam 65 lat. Jestem żonaty, ale na starość zakochałem się w innej kobiecie. Moja żona ma 62 lata. Mamy dorosłego syna, który jest już żonaty i ma nawet dzieci. Po tym, jak nasz syn dorósł i ożenił się, zauważyłem, że moja żona i ja staliśmy się sobie zupełnie obcy. Kiedy przeszliśmy na emeryturę, chciałem, abyśmy kupili dom na wsi. Moja żona nie bardzo tego chciała. Ale namówiłem ją do tego. Wkrótce kupiliśmy ładny, mały domek. Latem przeprowadziliśmy się tam. Bardzo lubiłem mieszkać tam w lecie, ale mojej żonie nie podobało się na wsi. Lubiła leżeć na kanapie, czytać książki i oglądać telewizję. Stanowczo odmówiła mi pomocy w ogrodzie. Mówiła, że nie czuje się dobrze. Byłem zmuszony robić wszystko sam. Jesienią przeprowadziliśmy się z powrotem do miasta. Moja żona bardzo się z tego cieszyła. Ja nie i po tygodniu spakowałem swoje rzeczy i wróciłem na wieś. Po prostu czułem się tam lepiej. Moja żona została w mieście. Teraz widujemy się bardzo rzadko. Na wsi zakochałem się w pewnej kobiecie. Ma 60 lat. Na początku nie reagowała zbytnio na moje uczucia. Ale teraz układa nam się bardzo dobrze. Chcę się rozwieść z żoną, ale bardzo się boję, co na to nasz syn. Na razie mówię żonie, że wykonuję tam prace domowe. Ale spędzam też dużo czasu z kobietą, którą kocham. Moja żona jeszcze nic o tym nie wie. Nie mogę się jeszcze zdecydować, czy powiedzieć jej, że chcę się z nią rozwieść. Co powinienem zrobić, po prostu nie wiem. Żyłem z moją żoną przez 34 lata, ale teraz zakochałem się w innej kobiecie. Nie wiem, co mam teraz zrobić. Już bardzo długo nie wpisywałem się tu... Przez ten czas sporo się zmieniło. Nawet nie wiem od czego mógł bym zacząć... Już nie jestem z panią I. troszke przesadziłą i musieliśmy się rostać. Obecnie jestem z panią M. chodzimy ze sobą ok 6 miesięcy. Najdziwniejsze jest to, że tak naprawde chyba nic do niej nie czuje... chciałem się w niej zakochać, ale chyba nie potrafie. Można się zastanawiać dlaczego dalej jestem z nią ? wydaje mi się, że boje się zostać sam "samotność to taka straszna trwoga" Ostatnio chciałem porozmawiać z nią i powiedzieć jej, że może byśmy się nie spotykali przez jakiś czas i zrobił bym to, gdy by mi nie powiedziała, że okres jej się spuźnia 7 dzień...teraz to już 10 dni. Po tym jak mi to powiedziała byłem w małym szoku, zgłupiałem częściowo... Cały czas myśle o tym co będzie jak ona naprawde jest w ciąży. Myśle że gdy bym ją naprawde kochał, to bym się ucieszył, ale wiem, że ja nic do niej nie czuje... Nie chce być z kobietą, której tak naprawde nie kocham. Naprawde nie wiem co mam zrobić, pozwolić jej na to, że by urodziła, czy poprosić ją o to, że by usuneła... Wczoraj miałem rozdanie świadectw maturalnych. Po rozdaniu poszliśmy z częścią klasy na piwo, posiedzieliśmy, pogadaliśmy i postanowiliśmy, że spotkamy się wieczorem na rynku i pujdziemy się zabawić. Przyszło troche osób, koleżanki i koledzy... dwóch kumpli przyszło nawet z żonami. Bawiliśmy się świetnie, było naprawde super, aż do pewnego momentu jak zaczełem gadać z żoną kumpla z klasy. Na początku rozmawialiśmy o imprezie o szkołach wyższych itp... nie pamiętam dokładnie, ale rozmawialiśmy chyba ze 4 godziny. Bardzo dobrze nam się gadało, chodz różnica wieku między mną a nią jest duża. Ona ma 30 lat, a ja mam 23. Później rozamwialiśmy praktycznie o wszystkim, o jej byłych facetach, powiedziała że zawsze miała mlodszych od siebie facetów. Kilka razy poszlem z nią zatańczyć, szkoda tylko, że nie grali polskiego roka, bo ona i ja lubimy ten rodzaj muzyki. Wiem, że to głupie i wogóle, ale po pewnym czasie rozmawialiśmy już o nas, ona zuważyła, że ze mną jest coś nie tak, że inaczej się zachowuje i zapytała mnie w prost, czy ja się w niej zakochałem ? wtedy dosłownie zgłupiałem, odwróciłem głowe i nic nie odpowiedziałem. Wtedy ona juz wiedziała co się stało. Nie moge powiedzieć co ona tak naprawde pomyślała o mnie i wogóle,ale musze przyznać, że ja też jej się bardzo spodobałem. Moge tak twierdzić po tym co do mnie mówiła i jak ze mną rozmawiała. Poprosiła mnie o mój nr telefonu, powiedziała, że odezwie się. Tak szczerze mówiąc to mam małą nadzieje, że ona odezwie się do mnie... może ona chce coś mi napisać tylko nie wie co mogła by napisać.... Myślałem o niej całą noc i teraz jest tak samo. Naprawde nie wieżyłem w miłość od pierwszego wejżenia, ale dziś już wiem jak bardzo się myliłem. Jest mi naprawde głupio, że ona jest żoną mojego kolegi z klasy, przez to mam coś takiego jak wyżuty sumienia... Na koniec powiem, że rozmawiałem z nią o związkach i co do słowa zgodziliśmy się z tym, że w związku nie jest ważny sex, kasa czy figura, najważniejsze jest to co myśli ta dróga osoba, to co ma się w głowie jest najważniejsze. Odpowiedzi Jeśli możesz to pojedz do niej jeszcze na troche (do babci ; )) a jak nie to postaraj sie zapomniec ... to trudne . A na nieprzespane noce najlepszy jest miód z mlekiem . ; ) Viep odpowiedział(a) o 18:38 Kolego, mam podobną sytuację, tylko że z większą Ci tylko jedno, spróbuj zapomnieć, to będzie najlepsze w takim wypadku. blocked odpowiedział(a) o 07:52 No nie wiem bo ona o tym już wie nie wiem czy będzie chciała... :/ blocked odpowiedział(a) o 10:19 Nie obraz sie, ale to jest bardziej zauroczenie niz zakochanie. blocked odpowiedział(a) o 18:32 Ja już ten temat zakładałem 1 miech temu ale nikt nie odpisywał ja napisałem w sms co do niej czuję, a ona dla brata ciotecznego powiedziała, że w ogóle się nie znamy i nie zamierza do białegostoku (60km) jeździć... A mój brat powiedział wczoraj, że się o mnie dopytuję i nie wiem co robić... A do babci już na te wakacje nie pojadę tak wyszło... A miałem się z niąbliżej poznać... blocked odpowiedział(a) o 18:39 Ja się 2 tyg. temu pogodziłem z tym ale jak usłyszałem, że dopytuje sięo mnie pomyślałem, że może to jakaś szansa... I znowu nie moge o niej myśleć ostatnią noc myślałem tylko o niej... Zakochałeś sie w niej . Poproś kuzyna o nr tele do niej, przecież powinien ją znać. Zorganizujcie jeszcze jedno spotkanie np w kinie czy znowu na oglądaniu filmu. Sprubuj sie z nia bliżej zapoznać . POWODZENIA Uważasz, że ktoś się myli? lub Dołącz do Forum Kobiet To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ... Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Posty [ 7 ] 1 2013-06-08 13:22:56 optymista1 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-06-08 Posty: 3 Temat: Chyba zakochałem się w koleżance z pracy,jestem żonatyProblem polega na tym że pracujemy ze sobą od roku,praca jest nie typowa bo na statku,widzimy się przez 3 w początku naszej znajomości były rozmowy które nas bardzo zbliżyły,spotkaliśmy się w realu czyli na lądzie ,ona mieszka w innym mieście ja w innym,i wylądowaliśmy razem w łóżku,seks był bardzo namiętny,nadmienię że z żona mam bardzo dobre relacje jesteśmy w wieku 40 lat 19 lat po ślubie od 23 jesteśmy ze sobą ,sex i wszystko jest jak najbardziej od jakiegoś czasu,moja znajoma ,zaczęła mnie unikać wiem że nie jest w żadnym związku wychowuje syna,i jak sama mówiła ,traktowaliśmy się jak dobrzy przyjaciele,ja jakoś wyszedłem po za te ramy ,teraz w pracy nie ma chęci ze mną rozmawiać choć wiedziała że mam żonę,nie jestem w stanie sobie poradzić tym wszystkim ,nie mówiłem jej że się w niej zakochałem,choć nie bardzo wiem jak się odkochać,pracujemy razem widujemy się często,w jakimś stopniu rozmawiamy ze sobą ale to już nie jest to,chce się odkochać ale nie wiem jak to zrobić.!!! 2 Odpowiedź przez syla135 2013-06-08 13:31:35 syla135 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-07-19 Posty: 1,974 Wiek: 26 Odp: Chyba zakochałem się w koleżance z pracy,jestem żonatyjesli chcesz sie odkochać to jej unikanie ciebie jest ci to trudne ale uważam ze powinniście ograniczyć swoje kontaktu tylko do spraw służbowych i tyle!chyba jesteś zauroczony a nie zakochany co nie zmienia faktu ze już dotarliście zadaleko!skończ z tym i tyle 3 Odpowiedź przez Milionek 2013-06-08 14:30:51 Milionek Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: Dekorator szkła ... Zarejestrowany: 2013-05-23 Posty: 3,088 Wiek: 40+ Odp: Chyba zakochałem się w koleżance z pracy,jestem żonaty Witam Jak widać coraz więcej jest takich żonaci mężczyzni,zakochują się w swoich koleżankach z tak się dzieje?Dlaczego ulegają pokusom... kurcze i zdradzie !!! No tak ,ona to nie aniołek,bo również świadomie wplątała się w że masz dobre relacje z żoną? a polazłeś do łóżka z koleżanką???To chyba coś nie tak jest.......... Nie umiałeś się opanować... Polsce zrobiło się jak w Ameryce... A koleżanka pewnie poszła po rozum do głowy,tylko że za pewnie się nie odzywa... ale cóż masz problem mi żony,że jej mąż okazał się ................ 4 Odpowiedź przez optymista1 2013-06-09 21:29:30 optymista1 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-06-08 Posty: 3 Odp: Chyba zakochałem się w koleżance z pracy,jestem żonatyTak wszystko,co tu piszecie jest prawda,tylko że unikanie jest dość trudne,myślę że jakoś wyjdę z tego wczoraj zjechałem ze statku na własna prośbę żeby nie komplikować sytuacji,zawsze uważałem siebie z rozsądnego człowieka i takim mnie widza współpracownicy i znajomi a tu bum ,zawsze służyłem radą innym,trzeb się zgłosić po poradę do specjalisty,mimo wszystko dziękuję za Wiem okazałem się..........=( 5 Odpowiedź przez Milionek 2013-06-10 01:04:44 Milionek Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: Dekorator szkła ... Zarejestrowany: 2013-05-23 Posty: 3,088 Wiek: 40+ Odp: Chyba zakochałem się w koleżance z pracy,jestem żonaty Witaj Optymisto Jak wiadomo łatwiej jest radzić,jeśli problem nie dotyczy popełnia błędy,ale ten jest ohydny i wstrętny zwłaszczadla żony. Dobrze dla Ciebie że masz wyrzuty sumienia,bo toznaczy że umiesz siebie ocenić................ co zrobiłeś mojemu byłemu mężowi nigdy nie nadaljest w związku z Kochanicą z tym dobrze,że po za granicamikraju. No i po drugie, za dużo złego zrobił .... Nie wiem czy powiedziałeś żonie...itd... ale to TwojaPrywatna sprawa... choć nie lekko przejść z takim "ciężarem"do ......hmm Cóż mogę Tobie Życzyć.......... 6 Odpowiedź przez optymista1 2013-06-10 08:01:31 optymista1 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-06-08 Posty: 3 Odp: Chyba zakochałem się w koleżance z pracy,jestem żonaty Żonie nie powiedziałem,choć rozważam tą opcje ,z tym że nie chciałbym więcej jej ranić jest za dobrym człowiekiem,jeżeli popełniłem ten błąd może przejdę przez to sam,i niech pozostanie to moją tajemnicą,na pewno z czasem wymarzę to z pamięci,ale i tak idę po poradę do specjalisty i po wizycie podejmę Posty [ 7 ] Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Zobacz popularne tematy : Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności © 2007-2021

jestem żonaty mam 44 lata zakochałem się w innej